Kantata BWV 169
Gott soll allein mein Herze haben
Bóg jeden serce ma mieć moje

Treść kantaty=> Powrót do wyboru kantat =>

Kantata Bacha Gott soll allein mein Herze haben BWV 169 powstała z przeznaczeniem na 18 niedzielę po Trójcy św. roku 1726 (wtedy 20 października). Wykonano ją po raz pierwszy w kościele św. Tomasza. Czytania owej niedzieli pochodziły z I Listu do Koryntian (1, 4-9) o dziękczynieniu za dary nadprzyrodzone i z Ewangelii Mateuszowej (22, 34-46) – fragment o przykazaniu miłości do Boga i bliźniego. Dzieło należy do trzeciego rocznika lipskich kantat mistrza. Autor libretta pozostaje nieznany, ale w swoim tekście poetyckim (ustępy kantaty 2-6) skoncentrował się przede wszystkim na rozważaniu wątku poruszonego w niedzielnej perykopie. Bach natomiast całość uwieńczył opracowaniem trzeciej zwrotki chorału Marcina Lutra Nun bitten wir den Heiligen Geist z roku 1524 (podczas dzisiejszego koncertu dodana zostanie wyjątkowo zwrotka czwarta).
W warstwie wokalnej Bach przeznaczył swoją kompozycję na głos altowy (z wyjątkiem końcowego chorału, który winien być śpiewany przez normalny chór). Jest to czwarta z tak obsadzonych kantat Jana Sebastiana (obok BWV 35, 54, 170). Podobnie jak w powstałej późnym latem roku 1726 kantacie Geist und Seele wird verwirret BWV 35 (ale też w BWV 29, 49, 146, 188), kompozytor i tu wprowadził na początku sinfonię z koncertującymi organami. Powód takiego powiązania obsadowego (altu solo z organami obbligato) nie został dotychczas wyjaśniony. Większość znawców muzyki Bacha wyraża racjonalny skądinąd pogląd, że najprawdopodobniej pojawił się w II połowie roku 1726 w Szkole św. Tomasza jakiś znakomity alcista, którego nadzwyczajne umiejętności Bach postanowił wykorzystać w swoich kantatach. I znowu sinfonia otwierająca kantatę okazuje się nie być utworem oryginalnym, ale przeróbką – tym razem I części Koncertu klawesynowego E-dur BWV 1053, który sam w sobie był już adaptacją wcześniejszego, a dziś zaginionego koncertu fletowego Bacha, albo – jak sądzą niektórzy – obojowego. Z oglądu autografu partytury (przechowywanego w Berlińskiej Bibliotece Państwowej, sygn. Mus. ms. Bach P 93) wynika jasno, że mistrz dołączył rzeczoną sinfonię do BWV 169 dopiero, gdy zakończył komponowanie części wokalnych. Dzięki temu całość dzieła zyskała przemyślaną, symetryczną konstrukcję.
Bach dążąc do wewnętrznej integracji swojej kompozycji, początkowy motyw muzyczny z sinfonii wykorzystał też jako podstawowy temat dźwiękowy powracający za każdym razem w arioso z recytatywu nr 2.  To ów recytatyw jest w rzeczywistości pierwszym ustępem wokalnym kantaty. Pomysł, by te same muzyczne tematy
i motywy wykorzystać w kilku miejscach BWV 169 narodził się w głowie Bacha zapewne ze względu na fakt, że z kolei tekst recytatywu powiązany został z następującą potem arią (nr 3) poprzez zastosowanie wspólnego motta: „Gott soll allein mein Herze haben” („Bóg jeden serce ma mieć moje”). Dewiza ta stanowiła w istocie nieco inaczej sformułowane wyjaśnienie ewangelicznego przykazania miłości, jakie dał niemiecki teolog Johannes Olearius
w III tomie swoich objaśnień Pisma św. (Biblische Erklärung, 1679): „Gott will das ganze Herz haben” („Bóg chce mieć całe serce”). Olearius nawiązał w ten sposób do Księgi Przysłów (23, 26), w której napisano: „Daj mi, synu mój, serce swoje, a niech oczy twe upodobają sobie drogi moje”. Motto kantaty BWV 169, równoznaczne z jej tytułem, stanowiło więc już samo z siebie apel kierowany do każdego wierzącego, by ten okazał pełną gotowość do wypełniania woli Boga. Dodać warto, że owe księgi Oleariusa Bach posiadał w swojej prywatnej bibliotece. Jak wyżej wspomniano, aria
nr 3 zaczyna się tymi samymi słowami, co poprzedzający ją recytatyw-arioso. Również muzyka tego ustępu
(z efektowną partią organów obbligato) wydaje się owemu ariosu pokrewna, chociaż nie jest z nim identyczna.
To jakby indywidualna odpowiedź Bacha na owo wezwanie „Bóg jeden serce ma mieć moje”, na dewizę, z którą jako gorliwy chrześcijanin kompozytor w pełni się utożsamiał.
Momentem kluczowym dla zrozumienia przesłania całej kantaty Gott soll allein mein Herze haben pozostaje bez wątpienia recytatyw nr 4. Stanowi on parafrazę ustępu z II Księgi Królewskiej (2, 1) o zabraniu Eliasza do nieba.
W recytatywie tym następuje próba wyjaśnienia słuchaczowi, czym jest miłość Boga do ludzi. To centralny moment nauki płynącej z dzieła. Owa definicja jest niczym litania, bo miłość Boża to: spokój ducha, rozkosz zmysłów, raj dla duszy, rydwan Eliasza, prawdziwa podróż do nieba na łono Abrahama, itd. Z tekstu recytatywu, w którym mowa o tym, że miłość Boga zamyka przed człowiekiem piekło, a otwiera dlań niebiosa, wynika też treść kolejnej arii (nr 5). Poeta przeciwstawił w niej prawdziwość miłości do Boga z ułudą miłości do rzeczy doczesnych. Nawiązał przez to do I. Listu św. Jana (2, 15-17), gdzie napisano: „Nie miłujcie świata ani tego, co jest na świecie. Jeżeli ktoś miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca”. Muzyka tej arii pochodzi z wolnej części tego samego Koncertu klawesynowego E-dur (Siciliano), którego część I stanowiła podstawę wstępnej sinfonii. I znowu wydaje się, że poprzez wykorzystanie w tym fragmencie kantaty muzyki II części koncertu BWV 1053, Bach chciał pogłębić muzyczną integralność swojego dzieła. Owa siciliana
w wersji kantatowej zyskała jednak kształt i charakter typowego pastorale. W połączeniu z tematem śmierci traktowanej w arii nr 5 jako wyzwolenie od trosk świata doczesnego i jego pokus, to pastorale staje się swoistą muzyczną zapowiedzią wiecznego pokoju, którego miłujący Boga chrześcijanin dostąpi w niebie.
Po arii „Stirb in mir” następuje kolejny recytatyw, a w nim – w nawiązaniu do niedzielnej perykopy – poruszony zostaje teraz temat miłości bliźniego, który kontynuowany będzie w chorale kończącym kantatę. Konkluzja dzieła brzmi następująco: Bóg sam jest miłością, Boża miłość do ludzi to jego dar, miłość ludzi do Boga ma być przejawem żaru serca, a miłość do bliźniego wyrazem braterskiej zgody i pokoju.