Kantata BWV 57

Opis kantaty =>    Powrót do wyboru kantat =>

Selig ist der Mann





Selig ist der Mann, der die Anfechtung erduldet; denn, nachdem er bewähret ist, wird er die Krone des Lebens empfahen.


Ach! dieser süße Trost
Erquickt auch mir mein Herz,
Das sonst in Ach und Schmerz
Sein ewig Leiden findet
Und sich als wie ein Wurm in seinem Blute windet.
Ich muss als wie ein Schaf
Bei tausend rauhen Wölfen leben;
Ich bin ein recht verlassnes Lamm,
Und muss mich ihrer Wut
Und Grausamkeit ergeben.
Was Abeln dort betraf,
Erpresset mir auch diese Tränenflut.
Ach! Jesu, wüsst ich hier
Nicht Trost von dir,
So müßte Mut und Herze brechen,
Und voller Trauren sprechen:



Ich wünschte mir den Tod, den Tod,
Wenn du, mein Jesu, mich nicht liebtest.
Ja wenn du mich annoch betrübtest,
So hätt ich mehr als Höllennot.


Ich reiche dir die Hand
Und auch damit das Herze.



Ach! süßes Liebespfand,
Du kannst die Feinde stürzen
Und ihren Grimm verkürzen.


Ja, ja, ich kann die Feinde schlagen,
Die dich nur stets bei mir verklagen,
Drum fasse dich, bedrängter Geist.
Bedrängter Geist, hör auf zu weinen,
Die Sonne wird noch helle scheinen,
Die dir itzt Kummerwolken weist.



In meiner Schoß liegt Ruh und Leben,
Dies will ich dir einst ewig geben.


Ach! Jesu, wär ich schon bei dir,
Ach striche mir
Der Wind schon über Gruft und Grab,
So könnt ich alle Not besiegen.
Wohl denen, die im Sarge liegen
Und auf den Schall der Engel hofften!
Ach! Jesu, mache mir doch nur,
Wie Stephano, den Himmel offen!
Mein Herz ist schon bereit,
Zu dir hinaufzusteigen.
Komm, komm, vergnügte Zeit!
Du magst mir Gruft und Grab
Und meinen Jesum zeigen.


Ich ende behände mein irdisches Leben,
Mit Freuden zu scheiden verlang ich itzt eben.
Mein Heiland, ich sterbe mit höchster Begier,
Hier hast du die Seele, was schenkest du mir?


Richte dich, Liebste, nach meinem Gefallen und gläube
Dass ich dein Seelenfreund immer und ewig verbleibe,
Der dich ergötzt
Und in den Himmel versetzt
Aus dem gemarterten Leibe.
Błogosławiony mąż

Dialog duszy z Jezusem
Dusza (Sopran), Jezus (Bas)

1. Aria
„Błogosławiony mąż, który wytrwa w pokusie, gdy bowiem zostanie poddany próbie, otrzyma wieniec życia.“

2. Recytatyw
Ach! Jakaż słodka pociecha
I moje raduje dziś serce,
Co w bólu jeno i poniewierce,
Na wieczne skazane cierpienie,
We krwi swej własnej się wije, jak najpodlejsze stworzenie.
Żyć mi jak owcy tej przyszło
Wśród tysięcznej wilków zgrai;
Jagnię jam jest zagubione
Na niełaskę ich wydane
I gniew ich, co wszędy się czai.
Co się z Ablem ongiś stało,
Na to morza łez za mało.
Jezu mój! Gdybym w potrzebie
Pociechy nie miała od Ciebie,
Me serce by pękło w ciemności
I rzekłabym w wielkiej żałości:

3. Aria
Śmierć mym jedynym pragnieniem
Jezu, gdy brak Twej miłości.
Gdzie radość Twoja nie gości
Piekielnym jest świat potępieniem.

4. Recytatyw (Dialog)
Bas
Dłoń ci podaję z miłością,
A z nią wraz i serce moje.

Sopran
Ty mnie obdarzasz ufnością,
I wrogów moich pokonasz,
A złość ich już dziś poskromiona.

5. Aria
Wrogów pokonam twych snadnie
I knowań ich skutek przepadnie.
Łzy otrzyj więc, duszo strwożona.
O duszo, niech strach twój uleci,
A słońce ci jasno zaświeci,
Gdzie z chmur dziś i trosk jest zasłona.

6. Recytatyw (Dialog)
Bas
Życie i spokój wypełnia me łono,
I tobie na wieki je też przeznaczono.

Sopran
O Jezu mój! Gdybym przy Tobie już była
Ach, gdyby spowiła
Mnie mglistość cmentarnej mogiły,
Me troski na zawsze by się już skończyły.
Szczęśliwi którzy we trumnach spoczęli
I na anielskie czekają już pienia!
Jezu, rozewrzyj przede mną niebiosów sklepienia
Jak ongiś otwarłeś je oczom Szczepana!
Serce me z wielkiej drży niecierpliwości,
By móc się wznieść ku Tobie.
Niech przyjdzie już wreszcie godzina wieczności!
Jezusa tam zaobaczę,
Ciało spocznie w grobie.

7. Aria
Z lubością się żegnam z moim ziemskim życiem,
Spełnia się oto, czegom chciała skrycie.
Mój Zbawco, umieram z wielkim pożądaniem,
Tchnienie Ci swe oddaję, co dostanę za nie?

8. Chorał
Powstań, Najdroższa, bom cię umiłował
I szczęśliwość niebiańską na wieki zgotował.
Przyjaciółko moja,
Przy mnie wieczysta dla ciebie ostoja,
Bom w ziemi twe ciało zbolałe pochował.